cmentarz muzułmański, islam, groby, zwłoki, czary, magia, Maroko (Fot. Pixabay)

Po co Berberyjki kradną na cmentarzach trupom ręce? Czarna magia w Maroku

Po co Berberyjki kradną na cmentarzach trupom ręce? Czarna magia w Maroku

Marokanki chętnie uprawiają czary. Ale bardzo niechętnie o nich rozmawiają. Trudno więc o jakieś kompendium wiedzy na ten temat. Są to raczej strzępki informacji, przekazywane z ust do ust. Między sobą, ale nie obcym. Niektóre z tych opowieści mrożą krew w żyłach…

Na północy Maroka, jeśli kobieta podejrzewa swojego męża, że zakochał się w innej, ucieka się do magii cmentarnej. Do odprawienia rytuału potrzebuje pomocy innej, starej kobiety, która wyprawi się w nocy na cmentarz z talerzem kuskusu (seksu), odkopie tam świeżo pochowane zwłoki i ręką zmarłego zamiesza kuskus na talerzu. Pośród Rifenów z plemienia Aith Waryagher (Bni Waryaghel) nie kończy się jednak na tym. Zwykle stara kobieta obcina zmarłemu prawą rękę i przynosi ją zazdrosnej żonie, która za jej pomocą przyrządza kuskus dla męża (nie jeden raz, a kilka).

W Aglu zazdrosna żona zabiera ze sobą mąkę i udaje się w nocy na cmentarz (najlepiej kiedy jest pełnia księżyca). Tam odnajduje najświeższy grób (zazwyczaj osoby pochowanej tego samego dnia), odkopuje rękę zmarłego i dotyka nią mąki. Potem miesza mąkę z wodą i zagniata ciasto… robi to jednak na grzbiecie osła, mówiąc: Tak a tak, kiedy powiem ci że masz iść to idź, a kiedy powiem ci że masz zostać to zostań. Jak w poprzednich rytuałach z kuskusem, tak i tym razem ciasto trafia na talerzu do męża. W rezultacie ma ono zabić jego pożądanie do innej kobiety. W innych wariacjach tego rytuału kobiecie towarzyszą w drodze na cmentarz inne kobiety, a kuskus czy mąkę zastępuje semolina, z której zostaje później przyrządzony kuskus.

W Haina rytuał ten jest jeszcze bardziej rozbudowany i kobieta odkopawszy prawą rękę zmarłego maluje ją henną w blasku księżyca w pełni. Następnie maluje henną jego stopę, na jego prawe oko nakłada antymon, a na zęby po prawej stronie jego twarzy kładzie korzeń orzecha. Prawą ręką nieboszczyka miesza przyniesioną w półmisku semolinę z wodą i jednocześnie recytuje inwokację w „języku diabła”. Światło księżyca cały czas musi padać na półmisek. Następnego dnia semolina jest wystawiana na pełne słońce i suszona. Przyrządzona z niej potrawa będzie ogłupiać i zmuszać jedzących ją ludzi do spełniania wszelkich życzeń „czarownicy”.

Pośród „czarownic” z berberyjskiego plemienia Ait Warain, popularna jest taka oto praktyka: kiedy księżyc jest w pełni udają się one na cmentarz z półmiskiem semoliny i garnkiem do gotowania na parze (parowarem) z wodą. Wykopują ze starego grobu czaszkę i dwa kamienie zbliżonej wielkości. Rekwizyty te układają w pobliżu świeżego grobu jakiegoś mężczyzny (nigdy kobiety). Ciało wykopują i układają obok na ziemi. Z dwóch kamieni przygotowują coś na rodzaj paleniska z ludzką czaszką po środku. Na czaszce ustawiają dzbanek z wodą i zagotowują ją. Kiedy woda zawrze, recytują magiczną inwokację, dzięki której księżyc spada z nieba, a kiedy dotyka ziemi przemienia się w ryczącego wielbłąda. Czarownica bierze odrobinę piany z wielbłądziego pyska i miesza ją z semoliną na półmisku, używając do tego prawej ręki zmarłego. Kiedy kuskus jest gotowy, czarownica odprawia wielbłąda, aby ponownie stał się księżycem i powrócił na niebo. Ten jednak odmawia i stawia warunek, spełni żądanie wiedźmy jeśli ta obieca, że poczęstuje przyrządzonym na cmentarzu kuskusem osobę najbliższą jej sercu – syna, siostrę czy inną ukochaną osobę. Wiedźma musi ulec i się zgodzić, wiedząc że w konsekwencji ta osoba umrze. Jeśli wiedźma nie kocha nikogo i nie ma wielbłądowi nic do zaoferowania, on zabierze jej oczy. Dopiero kiedy dobiją targu, kuskus pełen diabelskich składników może zostać użyty do czarnej magii. Porcja przeklętego kuskusu zostanie sprzedana żonom, które następnie podadzą go swoim mężom lub rywalkom. W ten sposób można odpowiednio uśmiercić niepożądanego męża lub rywalkę, można rozbić małżeństwo, można wywołać krwawienie z dróg rodnych kochanki męża, a także uzyskać wiele innych pożądanych rezultatów. Jeśli nabywczyni pragnie pozbyć się swojego męża raz na zawsze, wówczas czarownica powie jej, którego dnia po zjedzeniu przeklętego kuskusu wyzionie on ducha.

cmentarz muzułmański, islam, groby, zwłoki, czary, magia, Maroko (Fot. Marta El Marakchi © All rights reserved)
Cmentarz w Maroku (Fot. Marta El Marakchi © All rights reserved)

W innej wersji tego samego rytuału, stara kobieta podczas pełni księżyca recytuje magiczną inwokację nad naczyniem z wodą. Blask księżyca odbija się w lustrze wody, aż w końcu jego sierp znika w nieruchomej tafli. Zupełnie jakby zstąpił i zanurzył się w wodzie, która zaczyna teraz bulgotać, jakby się gotowała. Kobieta nalewa trochę wody do wiadra, przykrywa i zanosi na dach domu. Rano skoro świt udaje się na cmentarz, skąd przynosi garść ziemi i miesza ją z semoliną, a następnie przyrządza kuskus, dodając wodę z wiadra. Tak przyrządzony kuskus sprzedaje kobiecie, która pragnie się całkowicie uwolnić od swojego męża.  Kiedy ten skosztuje kuskusu „jego serce umrze”.

Znany jest również rytuał, zgodnie z którym mężatka pragnąca się zemścić na swoim porywczym mężu, wykopuje na cmentarzu kość zmarłej osoby i miele ją na proszek. Następnie miesza go z mąką, której używa do pieczenia chleba. Jej mąż po skosztowaniu go ma zapaść na zdrowiu i w konsekwencji umrzeć. W Andjra mężczyzna lub kobieta pragnący ukarać swojego współmałżonka za zdradę małżeńską, zbierają skrawki paznokci zmarłej osoby (przed lub po pogrzebie), trochę ziemi z grobu (z miejsca, gdzie spoczywa głowa nieboszczyka), trochę uryny Żyda, skórę zdartą z ropuchy, wylinkę wężową, jajko i odrobinę łupieżu. Wszystkie te składniki zostają ze sobą wymieszane i trafią na talerz niewiernego małżonka lub niewiernej żony, doprowadzając ich do szaleństwa. Podobnie, jeśli mężczyzna chce przerwać romans swojej żony, może się zemścić na jej kochanku. W tym celu używa wody, która została wcześniej użyta do obmycia zwłok zmarłej osoby i dodaje ją do jedzenia, które ma spożyć rywal. To skutecznie zabije jego pasję i pożądanie. Berberyjki podstępnie podsuwają swoim mężom wodę z obmywania zwłok, by ci obmyli nią swoje dłonie przed posiłkiem. Wierzą, że dzięki temu zabiegowi, mąż nigdy nie podniesie na nie ręki. Ta sama woda podana innej kobiecie uczyni ją bezpłodną.

Jeśli ktoś pragnie zapobiec czyjemuś ożenkowi, wystarczy że zdobędzie kawałek całunu, w który zawinięte było ciało zmarłego. Na tym kawałku całunu należy napisać imię osoby, która ma zostać zaczarowana oraz imię jej matki, z określeniem relacji pomiędzy nimi (czyli czy to syn, czy córka). Wówczas należy kawałek całuny zakopać w grobie nieznajomego nieboszczyka i odmówić pogrzebową modlitwę. Należy jednak pamiętać, żeby odchodząc pod żadnym pozorem nie obejrzeć się za siebie. Osoba, której imię znalazło się na kawałku całunu, nigdy nie wyjdzie za mąż… chyba że go odnajdzie.

Jeśli kobieta obawia się, że mąż mógłby znaleźć sobie inną kobietę lub drugą żonę, zawija w kawałek całunu zmarłego specjalne zaklęcie, które dostaje od wiedźmy i zakopuje przed wejściem do namiotu, tak aby jej mąż nad nim przeszedł. Następnie kobieta odkopuje zawiniątko i wpycha je w pusty, kozi róg, który zakopuje w grobie nieznanego nieboszczyka. To ma pozbawić męża erekcji, kiedykolwiek spojrzy na inną kobietę.

Te dość osobliwe wierzenia i rytuały stały się kanwą powieści marokańskiego pisarza Mohammeda Mrabeta („Miłość za kilka włosów” oraz „Look and Move on”). Wątek pojawił się również w autobiograficznej powieści Suzanny Clarke „Dom w Fezie”. Marokańska magia cmentarna zafascynowała też Edvarda Aleksandra Westermarcka – fińskiego socjologa i etnologa szwedzkiego pochodzenia, który poświęcił znaczną część swojego życia badaniu i dokumentowaniu czarnej magii wśród ludności berberyjskiej. Jednak najlepszym źródłem wiedzy na ten temat, a jednocześnie dowodem na to, że czarna magia w Maroku ma się wciąż dobrze i wcale nie straciła na swoim znaczeniu od czasów Westermarcka, są oczywiście same Marokanki. Dlatego skrupulatnie notuję wszystkie opowieści teściowej, szwagierki, sąsiadki, żony kuzyna pucybuta… i już wkrótce kolejna odsłona.


Marta El Marakchidr Marta El Marakchi | Religioznawca i teolog, spec. od islamu i buddyzmu oraz kultury Maghrebu

Zawodowo – dr religioznawstwa i owładnięta pisaniem dziennikarka ogólnopolskich mediów (co czasami pozwala jej łączyć pasję pisania, fotografowania i podróżowania z pracą). Swoją przygodę z mediami zaczynała od „Super Expressu”, następnie jako redaktorka działu „Zdrowie i nauka” w „Fakcie”, a na serwisach internetowych Agory kończąc. Założycielka portalu kulturoznawczego MultiCultiClub.pl.

Prywatnie – Matka Polka na emigracji (mieszkała między innymi w Maroku i w Anglii), żona Marokańczyka, wielbicielka wiatraków, zaklinaczka młodości, pasjonatka i propagatorka dzikich kosmetyków i naturalnej pielęgnacji – od strony naukowej, etnograficznej i turystycznej

 

Zobacz więcej: 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *